Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści



Trzynastka Ratonia


Na początku grudnia 2017 roku w Małopolskiej Galerii Sztuki BWA w Olkuszu odbyła się uroczystość rozstrzygnięcia trzynastej edycji konkursu im. Kazimierza Ratonia. Tym razem po kilku latach przewodniczenia jury, ten zaszczytny a niełatwy obowiązek, oddałam w ręce Adama Wiedemanna. Trzecią jurorką konkursu była Ewa Sonnenberg. Obrady nie były łatwe, bowiem każdym z nas miał odmienne typowania na miejsce pierwsze, a i z kolejnymi nie było lepiej. Okazało się, że ciekawych zestawów jest sporo i o wyborach decydowały nasze bardzo subiektywne gusta. W pewnym momencie zanosiło się nawet, że nastąpi pat w obradach. Przewodniczący w desperacji zaproponował, żebyśmy przyznali trzy pierwsze nagrody. Tu jednak zaprotestowałam w imieniu organizatorów, którzy zawsze chcą zwycięzcy konkursu, poza nagrodą pieniężną, wydać tomik (któremu patronuje „Fraza”). Nie byłoby możliwe wydanie ich aż trzech... Mogłoby też zabraknąć funduszy na nagrody. Trzeba było głosu kompromisowego – takie rozwiązanie zaproponowałam jurorom i przyjęliśmy je, budując podium laureatów z naszych pierwszych miejsc.

Jak się okazało po odkryciu godeł, zwycięzcą konkursu został Michał Banaszak z Zielonej Góry – prawnik z wykształcenia, obecnie na doktoranckich studiach literaturoznawczych, osoba tuż po debiucie poetyckim, mało jeszcze znana, co zdarza się coraz rzadziej w konkursach poetyckich, opanowanych przez doświadczonych, „konkursowych” wyjadaczy. Taki zwycięzca, przynajmniej teoretycznie, gwarantuje oryginalność poetyckiej dykcji i, mam wrażenie, że tak właśnie jest w przypadku poezji Banaszaka. Drugie miejsce przyznaliśmy Dorocie Grzesiak z Krakowa, a trzecie przypadło Marcie Jurkowskiej z Olkusza. Obie poetki były już laureatkami Konkursu Ratonia (choć nie jego pierwszej nagrody).

Jako jedyna niepoetka w gronie jurorów miałam mało oryginalną obserwację, że nominowane przez poetów jurorów do nagród (szczególnie głównych) zestawy są bardzo bliskie ich własnej poezji... Mnie zaś ostatnio bardziej podoba się poezja mocniej zakorzeniona w rzeczywistości. W zestawach nagrodzonych i wyróżnionych na konkursach Ratonia zwykle panuje swoista równowaga między charakterystycznymi dla polskiej poezji współczesnej stronami „wizji” i „równania”, z nieco mniejszym udziałem poezji kultury (klasycyzmu) oraz lingwizmu. Zawsze jednak najciekawsze wydają się rozmaite propozycje nieoczywiste, skrzyżowania i filiacje między głównymi nurtami polskiej poezji. I takich głosów wśród laureatów i osób nominowanych do nagród było w tegorocznej edycji konkursu niemało.


XIII Konkusr im. K. Ratonia Organizatorzy, jurorzy, laureaci i przyjaciele konkursu fot. Agnieszka Zub.


Jurorzy i organizatorzy konkursów wypatrują zwykle nowych, mocnych głosów poetyckich, o które jednak jest najtrudniej – wybitne talenty to dar od losu, dość kapryśnie rozdawany narodowym kulturom. Czy Michał Banaszak będzie ratoniową efemerydą – jak skądinąd ciekawi, oryginalni i poetycko skomplikowani laureaci poprzednich edycji: Maciej Sawa, Krystyna Myszkiewicz i Arkadiusz Stosur? Czy mocniej i na dłużej zaznaczy swą obecność w polskiej poezji, jak Izabela Kawczyńska, Janusz Radwański, Natalia Zalesińska, Paweł Podlipniak? Trudno dziś wyrokować, czy subtelna, wyrosła z uważnej obserwacji świata, puentowana oryginalnymi, epifanicznymi refleksjami poezja Banaszaka znajdzie wrażliwych na jej surową urodę czytelników. A może bardziej spodobają się im mityczne, kobiece i męskie przypowieści: Doroty Grzesiak, Piotra Zemanka, Katarzyny Ślączki, Agnieszki Wiktorowskiej-Chmielewskiej?

Laureaci Ratonia są nagradzani na innych konkursach, także tych dłuższego trwania i większego medialnego znaczenia, np. im. Jacka Bieriezina w Łodzi (jak Tomasz Mielcarek czy Piotr Przybyła). Ciekawie było na przykład nagrodzić dwa miesiące temu w 27. edycji Konkursu im. K. K. Baczyńskiego w Łodzi Marzenę Orczyk-Wiczkowską, którą wskazaliśmy (jeszcze jako Marzenę Orczyk) do nagrody im. Ratonia w jednej z pierwszej edycji konkursu. Wtedy to była „tylko” nominacja, po latach jest główna wygrana w cenionym konkursie, w którym zwyciężało i zdobywało główne nagrody wielu znanych dziś i cenionych poetów: Roman Honet, Tomasz Różycki, Wojciech Bonowicz, Radosław Kobierski, Ewa Elżbieta Nowakowska, Maciej Robert, Łukasz Jarosz, Tomasz Dalasiński, Łucja Dudzińska. Często porównuję te konkursy, bowiem jestem z nimi związana od lat jako jurorka i we „Frazie” prezentujemy wiersze ich laureatów a także omawiamy pokonkursowe tomiki.

Przebywający w listopadzie 2017 roku w Polsce polsko-angielski poeta Andrzej Busza, wiedząc o moim udziale w jury konkursu im. Ratonia, poprosił mnie o krótką charakterystykę nowej polskiej poezji. Przede wszystkim zwróciłam uwagę, jak wiele osób pisze wiersze (na każdy konkurs nadchodzi około stu zestawów wierszy). Poezja jest tylu osobom niezbędna do życia, potrzebna do intymnej ekspresji. To ciekawe zjawisko naszych czasów, godne zapewne jakiegoś psychologiczno-socjologiczno-kulturowego studium.

Andrzej Busza potwierdził, że masowe poezjowanie jest zjawiskiem dość powszechnym, ponadnarodowym. Ponadto nagradzana na konkursach poetyckich poezja jest, wedle moich obserwacji, „nowa”, ale nie tak często dziś „młoda”. Od lat sukcesywnie podnosi się średnia wieku laureatów konkursów poetyckich. Zwykle w około dziesięcioosobowym gronie laureatów konkursu im. Ratonia osoby młode, czyli między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia, stanowią niewielki margines – jest ich góra dwie lub trzy. Współcześni laureaci poetyckich konkursów są dojrzali – mają zazwyczaj 35 do 55 lat... Nader często bywa tak, że zaczynają pisać późno lub, być może, powracają po latach do uprawiania poezji, wchodząc w drugą, duchową i schyłkową fazę życia.

Nowa polska poezja jest bardzo różnorodna – można ją wpisać w wymienione przeze mnie główne nurty, dodając do nich jeszcze nurt metafizyczno-religijno-wanitatywny oraz poezję politycznie zaangażowaną, choć są to bardziej wyróżniki tematyczne niż formalne. Można te odmiany poezjowania tytułować nazwiskami wielkich polskich poetów XX wieku: pisać o stronach: Iwaszkiewicza, Miłosza, Herberta, Leśmiana, Przybosia, Różewicza, Białoszewskiego czy Szymborskiej, poezji nawiązującej do pokolenia 1956 roku czy wyrazistej twarzy Nowej Fali...

Andrzej Busza zapewne oczekiwał, że skrytykuję poezję, która powstaje za mojego życia, wyrasta z jego realiów, fascynacji, mód, niepokojów i zagrożeń, bywa często bardziej przyziemna, lokalna i popkulturowa niż kosmiczna, uniwersalna, tradycyjna. Metafizyki w niej jak na lekarstwo, wycieka zeń tak, jak ulatnia się ona z coraz bardziej odczarowanego i pozbawionego duszy/ducha świata, który nas otacza. Poezja współczesna staje się – jak to ze smutkiem ogłosił na temat swojego pisania Bohdan Zadura w ostatnim tomiku Po szkodzie – „lustrem akustycznym” odbijającym rzeczywistość – dodać trzeba, że często pokraczną, absurdalną i samokompromitującą się. A z drugiej strony – tak jak potrafi i tak ją postrzegam – wyraża duchową i emocjonalną nadwrażliwość poetów, ich dar obserwacji i empatii, wyprawia się w zaświaty, notuje tajemnice i kurioza, całą dziwność i niepowtarzalność zarówno pojedynczego istnienia, jak i „rodziny” polskiej oraz wspólnoty ludzkiej. Niekiedy zabłysną w niej szamańskie nuty, olśni epifanijny obraz, zadziwi metafora, zaskoczy celna obserwacja czy aforystyczna puenta. Tak dzieje się w dostrzeżonych przez trójkę jurorów XIII OKP im. K. Ratonia Olkusz 2017 lirykach: Michała Banaszaka, Doroty Grzesiak, Marty Jurkowskiej, Agaty Cichy, Piotra Zemanka, Katarzyny Ślączki, Mateusza Andały, Agnieszki Wiktorowskiej-Chmielewskiej, Anny Michalskiej, Stanisława Pawełka i Macieja Filipka. Mam nadzieję, że te nazwiska pozostaną na dłużej w polskiej poezji.


Magdalena Rabizo-Birek




powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio