Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści


I miejsce w XIII OKP im. Kazimierza Ratonia Olkusz 2017


Michał Banaszak


Natychmiastową ulgę


Natychmiastową ulgę od usytuowania
we wszechświecie o obecnie znanych rozmiarach
(wg aktualnego stanu wiedzy
naukowej) i przy tym najlepiej, żeby
gwarantowano ochronę przed zimnem,
bo ogrzewanie i ubrania w niczym
nie pomagają; i przed ciemnością, z którą
trzeba walczyć skuteczniej niż dowolną żarówką;
szybki sposób na przyjście, czego nie ma
(chyba, że ma się źle skończyć, to niech się nie spełnia);
zapobieganie temu, że coś było, a nie jest,
kompleksową pomoc na wszelkie nieistnienie,
niezawodny środek na średnią dalszą
długość życia wg GUS i moją indywidualną,
(ale żebym nie został sam, więc dodatkowo
chcę kazać być ze mną jednej albo kilku osobom
bezpośrednio wskazanym); i żeby już po jednej dawce
złe myśli przed snem i nerwica natręctw
znikały błyskawicznie, i żeby od drugiej dawki
wzwyż był bóg, poproszę. Najlepiej całkiem gratis.


Nieważność


Plecy tamtej. Chodząca ekierka
z głową niżej niż moje kolana, dosłownie.
Nawet się obróciłem, aż w końcu całkiem odeszła
za róg budynku i nie trzeba już było o niej
w ogóle myśleć. Albo w różnych sytuacjach
przypominanie sobie kogoś, kogo
znałem dawno, przez kilka lat, a teraz myśl trwała
może z kilka sekund. No i te fazy, kiedy głośno
jest o trzęsieniu ziemi czy huraganie, w którym giną
tysiące. Huragan ma imię, żeby go nie zapomniano?
Nic prostszego, sam tak robię, telewizor
można ściszyć i niech pół oceanu
się tam zwala na ludzi. Na poważnie:
jak nie chcę, to dla mnie nie ma żadnych skutków,
czyli jest nieważne


Operator maszyny


Ktoś jej umarł równo rok temu,
mniej więcej o tej godzinie.
Kiedy myśli o tym wydarzeniu,
obok niej, na samojezdnej maszynie
czyszczącej, ubrany w biały skafander,
pracownik sprząta hipermarket

i obok półki przecen i promocji
jakby ją pocieszał – w jednym momencie
skrzyżowali spojrzenia przecież.
Więc już nie musi samotnie
myśleć, pamiętać, gdy na rybach
mijają się, a wózek jak ślimak

zostawia mokry ślad. Chce poszukać
go, bo jej zniknął tam, gdzie nabiał.
Jest zagubiona w artykułach
spożywczych, a tamto wspomnienie nadal

trwa. I nie ma prawie nikogo:
kasjerka i gość od maszyny
w pustym markecie przed północą
trwają z nią jako jedyni.


Zapalanie świateł


Żeby się umierało w taki właśnie sposób:
akurat się odbywa w kinie zapalanie świateł
po filmie; znów widzisz, że siedzisz tu z publicznością
i orientujesz się, gdzie jesteś. Słychać pierwsze, nieśmiałe
uwagi ludzi i czuć zapach jedzenia pod rzędem
foteli przed tobą; jest cicho, bez podekscytowania,
które mogło towarzyszyć komuś w momencie
zaciemnienia czy zwiastunów. I choć wyczuwalna
jest atmosfera żalu, że to już, to jednak
wiesz, że teraz powrót, teraz dalej, drogą przez miasto,
już prawie całkiem puste i ciemne o tej porze,
a potem znowu się rozjaśnia, gdy jest sobota rano
i trwa brzękanie talerzy w porze śniadaniowej.


Michał Banaszak


powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio