Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści



Animus poetek i Anima poetów. Refleksje (post)konkursowe


Co napisać na temat XII Ogólnopolskiego Konkursu im. Kazimierza Ratonia, który rozstrzygnął się ponad pół roku temu, w listopadzie 2016, gdy trudno odtworzyć wszystkie refleksje i emocje towarzyszące lekturze wierszy i obradom jury? Spoglądam na zachowane w archiwum przymiarki do werdyktu – nasze wskazania (moje, Sylwii Miłkowskiej, krytyczki i dziennikarki, związanej z Fundacją im. Wisławy Szymborskiej, oraz Krzysztofa Śliwki, poety i redaktora jednej z ciekawszych internetowym witryn poetyckich – „Helikoptera”) wydają się niewiele się od siebie różnić. Inne są jedynie miejsca, które przyznawaliśmy laureatom pierwszych nagród oraz zamiennie podawane kandydatury do wyróżnień i nominacji do nagród.

Zapewne te zachowane propozycje werdyktu były efektem kolejnego etapu czytania – przyjętej przez jury Ratonia od jakiegoś czasu strategii zapoznawania się przed ostatecznymi ustaleniami ze wskazaniami innych członków, ponownej lektury wszystkich wierszy i ponowionej procedury typowania nagród i wyróżnień. Być może nie jest to potrzebne przy wskazaniu głównej nagrody – chyba nikt z nas nie zrezygnował nawet na tym drugim etapie z popierania „swego” kandydata, nad którego wyborem na pewno długo medytował, zanim zdecydował się odkryć przed innymi swoje typy. Dla mnie jednak zapoznanie się z propozycjami pozostałych jurorów, szczególnie tymi pominiętymi lub odrzuconymi na różnych etapach lektury konkursowych tekstów, jest bardzo pouczające, bowiem dobitnie obnaża moje estetyczne ograniczenia, na przykład fakt, że na tym etapie życia i lekturowych doświadczeń zbyt często podobają mi się „piosenki, które już kiedyś słyszałam”.

W gronie tegorocznych laureatów – jak się okazało – było wielu laureatów poprzednich konkursów Ratonia oraz Baczyńskiego, którym jurorowałam. Ciekawe, że nie zawsze potrafiłam ich rozpoznać po tekstach – co mnie ucieszyło, bowiem oznacza, że się zmieniają i rozwijają... Niech mi wybaczą Paweł Podlipniak, zwycięzca dwunastej edycji konkursu, poeta o którym wielokrotnie pisałam, zasłużony, nagrodzony, być może z natchnienia patrona konkursu, za wierność, bowiem kilkakrotnie zdobywał w Olkuszu nagrody i wyróżnienia (w tym bodaj dwukrotnie „pechową” drugą nagrodę) oraz honorowani na nim w ostatnich latach: Dominik Żyburtowicz, Ewa Włodarska, Marcin Królikowski, Maciej Filipek, ale najpierw napiszę o odkryciach, nowych, przynajmniej dla mnie, osobowościach ujawnionych podczas dwunastej edycji Ratonia.

Są nimi w kolejności przyznanych im nagród laureaci drugiej i trzeciej nagrody Marcin Ropczyński i Radosław Lach oraz wyróżnione poetki Joanna Fligiel i Agnieszka Cebo. Moje widzenie ich poezji wzbogaciły nadesłane przez nich do „Frazy” obszerne zestawy wierszy. Ropczyński, Fligiel i Cebo przysłali właściwie gotowe tomiki wierszy. Mieliśmy większą możliwość wyboru utworów, dlatego też ich konkursowe wiersze stanowią – jak w przypadku frazowych prezentacji poezji Fligiel i Cebo – jedynie margines prezentacji (jeden, dwa teksty). Tomiki dobitnie potwierdzają głos Krzysztofa Śliwki, który wspierając swoje typowania „Regi” (Ropczyński) i „Deidre Das” (Fligiel) napisał: „mocne i spójne zestawy, będą z nich dobre książki”. Przygotowywane do druku, nadesłane w formie komputeropisu teksty obojga autorów czytaliśmy z Januszem Pasterskim i możemy się oboje podpisać pod opinią doświadczonego redaktora, jurora i redaktora, choć – zwracam na to uwagę przy obszernej frazowej prezentacji poezji Joanny Fligiel – znalazł się tam tylko jeden wiersz z konkursowego zestawu...

Wybór wierszy na konkurs to osobna umiejętność, która ma niekiedy decydujący wpływ na decyzję o nagrodzie i miejscu zajmowanym na podium, jeśli przyjmiemy oczywistość, że nie wszystkie wiersze nawet dobrego czy wybitnego poety są jednakowo udane. Jak robią to dziś poeci? Dość częstą praktyką jest prezentacja całości lub obszernych fragmentów poetyckich cykli, bowiem nadal króluje poetycka epika, wzbogacona w tej edycji o lirykę prozą modną po ostatnich rozdaniach wielkich konkursów (Nike, Silesius, nagroda im. Szymborskiej). Tak z pewnością było w przypadku zestawów Fligiel, Wołoszyna, Cebo, Królikowskiego. Grzegorz Wołoszyn, występujący pod „kobiecym” godłem „Nurse”, przysłał na konkurs formę o trudnej do gatunkowego zakwalifikowania formie – fragmenty poetyckiego dramatu, może słuchowiska radiowego pt. Calvary House Nursing Home, rozgrywającego się w domu opieki, gdzieś w Irlandii, Anglii, Szkocji lub USA. Tekst przypomina nie tylko teatr otwarty Tadeusza Różewicza (przywołanego przez autora mottem z wiersza ***bez), ale także słynną Opowieść o Matce i Ojczyźnie Bożeny Keff oraz (tematycznie) opublikowaną we „Frazie” 2014, nr 4 we fragmencie, sztukę Dziennik demencji, mieszkającej w Wielkiej Brytanii i piszącej po angielsku poetki Marii Jastrzębskiej.

Można wręcz mówić o wyłaniającym się we współczesnej polskiej poezji nurcie, którego tematem jest (e)migracja Polaków (szczególnie ta słabiej poetycko opowiedziana – zarobkowa, ekonomiczna). Reprezentuje ją, promowany w tym numerze „Frazy”, wnikliwie omówiony przez Ryszarda Mścisza, debiutancki tomik mieszkającej na co dzień w Norwegii Marty Tomczyk-Maryon, zwyciężczyni jedenastego konkursu Ratonia z 2015 roku. Wątki te pojawiły się także w drukowanym we „Frazie” w całości zestawie konkursowych wierszy Macieja Filipka (np. Demoludy). Spójnością „emigranckiego” tematu wyróżniał się podczas XII edycji konkursu zestaw wierszy Joanny Fligiel, który nazwałam poetyckim reportażem z życia Polek w Niemczech. Autorka – osoba dojrzała, podobnie jak Paweł Podlipniak i Marta Tomczyk-Maryon należąca do roczników „urodzonych w latach sześćdziesiątych” – w przesłanym nam projekcie swojego tomiku śmiało polemizuje ze sławnymi poetami swojej generacji i z dystansem ocenia własne wiersze jako niemieszczące się w stereotypowo postrzeganej „kobiecej dykcji”, choć programowo podejmujące tematy związane z conditio femaniae.

Spodobała mi się tytułowa metafora Karola Maliszewskiego: „poetka z ostrym profilem”, sugerująca istnienie „ostrzejszej” wyrazowo, sytuującej się na antypodach estetycznie wysmakowanych krain łagodności, odmiany współczesnej polskiej poezji kobiecej, reprezentowanej m.in. przez opatrzoną przez krytyka tym mianem Klarę Nowakowską. Patronują jej na pewno Anna Świrszczyńska i Wisława Szymborska, ale „ostre” poetki biorą dziś, co chcą z poezji „męskiej”: zmysł obserwacji, zaangażowanie w rzeczywistość, dystans, ironię, szyderstwo, krytycyzm, wulgaryzmy, potocyzmy, epickość, eliptyczność, oszczędność środków wyrazu. Na pewno mają w pamięci bardziej niż piosenki Agnieszki Osieckiej oryginalną dykcję utworów Katarzyny Nosowskiej i Marii Peszek. Tomczyk-Maryon, Fligiel, także Agnieszka Cebo, która swój zestaw (tomik) pt. Gra miejska ukryła pod męskim godłem „Pan Bulwa”, to „ostre”, „mocne” poetki, które nie reprezentują Animy marzycielskiej Gastona Bachelarda, a kobiecość mocno stąpającą po ziemi, zaangażowaną w rzeczywistość, śmiało wojującą o ważne dla siebie sprawy, feministycznie uświadomioną. To córki i wnuczki „świętej potwory” Janiny Duszejko z powieści Olgi Tokarczuk i filmu Agnieszki Holland. „Kłótliwość” – trudno mi zapomnieć epitet, którym przed wielu laty opatrzył moją polemikę z nim na łamach „Nowego Nurtu” Adam Wiedemann... Awanturnica, wiedźma, złośnica, Żydówka, histeryczka, obłąkana, klimakteria, dziwka, kura domowa – wyklęte, kulturowe figury kobiecości stają się afirmacyjnie zreinterpretowanymi podmiotami i tematami wierszy wielu laureatek konkursu Ratonia.

Trudno zresztą nie zauważyć, że w zestawach tegorocznych laureatów króluje niemal bez wyjątku (post)rzeczowość – w mistrzowskim ujęciu (zawdzięczającym wiele, czemu autor daje wyraz odpowiednim mottem, lapidarnej poezji Wojciecha Bonowicza) reprezentowana przez Mariusza Ropczyńskiego. Choć trudno przy jego prezentacji, a także przy lekturze wierszy: Lacha, Żyburtowicza i Filipka, nie dostrzec z kolei pewnej „kobiecej” miękkości, subtelnego sposobu mówienia wierszem (niekiedy wprost, niekiedy tylko przez sugestie, właściwie dobrane przedmiotowe korelaty) o męskiej uczuciowości, doświadczaniu skomplikowanej gamy uczuć, które tylko z grubsza nazwiemy: smutkiem, nostalgią, melancholią czy też wzruszeniem. Przytoczę puentę liryku Szansa Ropczyńskiego, który mnie szczególnie poruszył i uczucie to nie mija przy kolejnych jego lekturach: „Karetką przywieziono więźnia; szarpnął/ za okno, zamknięte na głucho spróbował jeszcze/ wybić zapadłą gruźliczą piersią”.

Miałam, przyznaję, mieszane uczucia tuż po naszym werdykcie, ale wiersze nadesłane przez laureatów do „Frazy” – zarówno te konkursowe, jak prezentowane w tej „Frazie” niemal w całości zestawy kunsztownych warsztatowo, wyrównanych poziomem wierszy Podlipniaka i Lacha (który twórczo kontynuuje buntowniczą, ironiczną i lingwistyczną tradycję Bursy i nowofalowców), jak i te wykraczające poza konkurs, a odsłaniające oryginalne i dojrzałe dykcje (Ropczyński, Żyburtowicz, Filipek) oraz całościowo zamyślone poetyckie „projekty” (migracyjny tom Fligiel, „gry miejskie” Cebo, poetyckie reportaże z wypełnionego śladami i duchami Zagłady dzisiejszego Muranowa Marcina Królikowskiego), pozwoliły mi uznać po tej krótkiej postkonkursowej medytacji, że dokonaliśmy naprawdę dobrych wyborów!


Magdalena Rabizo-Birek




powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio