Wyszukiwarka:

 


 



Grzegorz Strumyk

Biblioteka życia

Co tydzień, może nawet co kilka dni ogłaszany jest gdzieś przez kogoś jakiś konkurs literacki. Świat konkursów literackich chyba należy już bardziej do zapchanego rynku niż sztuki. Jest tylu dobrze piszących autorów, a oczekiwanie na teksty zmieniające coś w naszym widzeniu, rozumieniu świata i siebie, jak było, tak nadal jest niezaspokojone. Im więcej, jako czytelnicy dostajemy do czytania tekstów, tym bardziej niepostrzeżenie opanowuje nas rodzaj czytelniczej obojętności. Lektura pozostaje formą spędzenia czasu, miłego, mądrego, zaskakującego. Wszystkie doznania możliwe i przenoszące w inny czas i miejsce, w inne zdarzenia, osoby, odczucia.

Jako odbiorca literatury nie jestem na siłach odróżnić swoich emocji od zamierzeń autora.

Jest jednak wyjątkowy czytelniczy moment, który decyduje o pozostaniu później wiernym jakiejś książce, autorowi, rodzajowi literatury. To książki ratujące życie. Czytanie tekstu w poszukiwaniu jedynego wyjścia w chwili krańcowego zamknięcia we własnych przeżyciach. Własna biblioteka takich książek nie może być wielotomowa i wielka.

Takich książek uzbieramy kilka, mogą być skromne objętościowo, mogą wśród nich być książki znane nielicznym albo prawie nieznane. Teksty wyjątkowe, napisane tak jak nikt inny by nie napisał, dla nas od tej chwili. Na granicy uzgodnionego języka, na krawędzi akceptowanych przez ogół wartości, z pragnienia akceptacji. Pisane z największą otwartością na świat przeżyć i odczuć. To tak napisane teksty przywracają czytającego do jednego ogromnego świata niepowtarzalnych ludzkich pojawień.

Istnieje literatura najbliższa jej fundamentom, którymi musiały być zwierzenia, listy, opowiadanie o sobie komuś znajdującemu się blisko. Jest nie do wyobrażenia, żeby literatura mogła wypłynąć z rachowania jakichkolwiek korzyści, jakie może przynieść opowiedzenie o czymś, poza podzieleniem się swoją opowieścią i zbudowaniem poprzez nią więzi. Owszem, później musiały pojawić się inne cele, ale początkiem literatury jest otwarte, nieobarczone żadną kalkulacją pragnienie porozumieniem się z innymi, z samym sobą - wyznanie.

Gdzie dziś znaleźć literaturę pozwalająca odnaleźć jej fundamenty, dającą szansę odczucia swojej wyjątkowości jako czytelnika, tekstu nieobliczonego na pociągnięcia, jak za sznurki, emocjami czytelnika, tylko tekstu pisanego z samotności w drugą samotność. Taką próbą odnalezienia literatury otwartej na formę wyznania, opowiadanie o wydostawaniu się z samotności w sytuacji przeżywanej jako uzależnienie od emocji, zamknięcie na świat doznań innych, był konkurs literacki na tekst o wychodzeniu z szeroko pojętych uzależnień „Dzień ostatni, dzień pierwszy”. Zorganizowany przez Miejską Bibliotekę Publiczną Łódź-Polesie pod patronatem artystycznym pisma literacko-artystycznego „Fraza” w Rzeszowie.

W pierwszej kolejności chodziło o uzależnienia od stosowania substancji chemicznych, alkoholu, narkotyków, ale autorów regulamin konkursu nie ograniczał w wyborze opisywanych zdarzeń, zaś świat uzależnień jest wielki i żyjący osobno razem z każdym.

Nagrodzone i wyróżnione prozy w większości opisywały świat w trakcie zażywania i w czasie wychodzenia z uzależnienia od alkoholu. To tylko przewaga w popularności stosowania tego regulatora emocji w zetknięciu ze światem. Zestaw sposobów radzenia sobie z nieprzekładalnością własnych uczuć i emocji na wyjściu z nimi do świata był w nadesłanych pracach szerszy i rozciągał się od uzależnienia od jedzenia po uzależnienie od uprawiania seksu.

W ocenie prac nie mogło mieć miejsca porównywanie i relatywizowanie rodzaju uzależnienia. W świecie emocji i uczuć nie może być relatywizmu. Siła wewnętrznych więzień i kolejnych przejść z celi do celi bywa nie do wyobrażenia przez innych. Musi być najpierw wysłuchana i odebrana, jeśli chce się zrozumieć drugiego i cokolwiek poprawić we wspólnej codzienności.

W całej puli zauważonych prac znalazły się wyjątkowe, których lektura przez ryzyko skrojonego materiału pisarskiego, odwrócenie zdań od poprawności czy drażniące brzmienie, wdzierała się innym kanałem, tym bliższym otwartemu tekstowi wypowiedzenia w swoim języku, zwierzenia, wobec którego chęć czy niechęć do dalszego wkraczania na ten teren przez specjalistów od literatury nie ma najmniejszego znaczenia, bo zawsze wobec takich zapisów literatura powinna być brana w cudzysłów.

Oznacza to, że biblioteka zapisanego życia jest fundamentem literatury. Wszystkie z nagrodzonych, wyróżnionych i nominowanych do nagród prac w konkursie „Dzień ostatni, dzień pierwszy” dodają swój głos do obu nierozłącznych bibliotek: biblioteki życia i biblioteki literatury.

                                                                                                                Grzegorz Strumyk



powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio