Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści



Poezja – ojczyzna – listopad. Jubileuszowy Ratoń


Był późny październik 2014 roku i kolejny raz czytałam kilkadziesiąt zestawów wierszy nadesłanych przez poetów z całej Polski na konkurs poetycki im. Kazimierza Ratonia. Udało się bowiem Olgerdowi Dziechciarzowi i Galerii Literackiej działającej przy Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Olkuszu zorganizować jego dziesiątą, jubileuszową edycję. W jury byli obok mnie Jacek Podsiadło i Krzysztof Śliwka. Miałam nadzieję, że porozumiemy się łatwiej, bo jesteśmy rówieśnikami, urodzonymi w tym samym 1964 roku. I rzeczywiście dość szybko uzgodniliśmy werdykt, choć nasze indywidualne typowania nieco się od siebie różniły. Kiedy jechałam samochodem 8 listopada 2014 roku do Olkusza na uroczystość rozstrzygnięcia konkursu, było deszczowo i tuż przed granicą miasta czekałam chwilę w korku, bo jakiś rozpędzony samochód stracił na mokrej jezdni przyczepność i spadł na położoną kilka metrów poniżej łąkę. Mam nadzieję, że obeszło się bez ofiar i poważnych obrażeń. Gdy następnego dnia rano wracałam do Rzeszowa, na wyżynnej drodze między Olkuszem a Krakowem leżała gęsta jak mleko mgła.


Jurorzy konkursu: K. Śliwka, M. Rabizo-Birek, J. Podsiadło,
fot. Jarosław Nowosad


Listopad to dla Polaków pora szczególnie poetycka. Nie jestem pewna, czy tę ponurą poetyckość polskiej późnej jesieni odkrył dla nas, opisał i odmalował Wyspiański w Weselu i swoich obrazach. Jednak nie – po krótkim namyśle przypominam sobie, że przed nim był Mickiewicz. II i IV część Dziadów rozgrywają się w Zaduszki – to wtedy w cmentarnej kaplicy odbywa się obrzęd wywoływania czyśćcowych dusz i tajemniczy nieznajomy przychodzi z buntowniczą spowiedzią do zaprzyjaźnionego księdza. Tuż potem, w listopadzie 1830 roku, wybuchło narodowowyzwoleńcze powstanie i odtąd ten miesiąc związał się trwale z dziejami Polski. Sprzężenie żywiołów zamierającej przyrody, poezji i ojczyzny, spotkanie żywych ze zjawami umarłych wyróżniają dwa inne sławne dramaty Wyspiańskiego Warszawiankę i Noc listopadową.

Związały mi się ze sobą listopady Mickiewicza i Wyspiańskiego z odbywającą się od dziesięciu lat listopadowa poetycką ucztą w Olkuszu, podczas której nad żywymi poetami krążą duchy ich zmarłych poprzedników. Jest wśród nich na pewno Kazimierz Ratoń – tragiczny, przedwcześnie zmarły męczennik życia i poezji, rodem z Sosnowca. Co roku o tej porze ożywa w opowieściach bywalców konkursu – jaśniejszych w klimacie jego przyjaciela, pisarza Bogdana Dworaka z Zawiercia,  mrocznych i dramatycznych  monografistki i edytorki pism Magdaleny Boczkowskiej.

Kiedy sięgam pamięcią wstecz, przypominam sobie, że w pierwszej edycji konkursu im. Ratonia zasiadał Tomasz Różycki, który napisał wiele „listopadowych” wierszy. Rozsiane po jego tomach tworzą osobny cykl i nikogo zapewne nie zdziwi, że zawierają medytacje na temat ojczyzny. Listopad, poezja, ojczyzna, Ratoń – takie mi się ułożyło wybuchowe połączenie. Odkąd napisałam przed kilkunastu laty szkic na temat wierszy zaangażowanych i motywu ojczyzny w młodej poezji, jestem na takie wątki szczególnie wyczulona. Tropię je i znajduję – w ostatnich edycjach konkursu Ratonia przede wszystkim w wierszach Pawła Podlipniaka z Radomia, który w opublikowanym pod koniec 2014 roku pod patronatem olkuskiej galerii tomiku Madafakafares zebrał te swoje gorzkie, ojczyźniane utwory w części opatrzonej prześmiewczym tytułem Ieszcze Bolska.


Wojciech Roszkowski - laureat I nagrody X OKP im. K. Ratonia,
fot. Jarosław Nowosad


W zestawach wierszy dostrzeżonych przez jurorów X edycji konkursu wątek ojczyzny pojawiał się w tym roku wyjątkowo często, w rozmaitych odsłonach i proporcjach. Bodaj najmocniej zaistniał w zbudowanym wokół tego motywu zestawie wierszy opatrzonym godłem „bez bzu”, którego autorem okazał się bywalec poetyckich konkursów Czesław Markiewicz. Jako przykład wybrałam fragment jego utworu z ojczyzną w tytule Bo nasza ojczyzna jest naga:


w razie czego możemy ci oddać bezradność. jak psu zapach zamiast
kości. bo na naszym małym balkonie wśród wielkich pelargonii
utknęła na zawsze biała flaga. jak sfałszowany rym w hymnie
państwowym. bo w czasie odwilży mamy czas na rozpamiętywanie
zabitych. bo tutejsi bohaterowi nie umierali w pościeli. bo tkwimy
od urodzenia w niezasłużonym pokoju. bo z góry widać niezabliźnioną
rzekę. [...]


W wierszu mieszkaniec nie swojego miasta z wyróżnionego przez jurorów zestawu sygnowanego znaczącym godłem „Tutejszy” Dominik Sobol z Terespola napisał:


[...] wszystko przez ten
brak zakorzenienia, nienaturalność
obecnego miejsca zamieszkania.
gdybym jeszcze miał tutaj dzieciaka
czy żonę podającą obiad za dziesięć
siedemnasta mógłbym spokojnie
uwierzyć w moc małej ojczyzny.
a tak jest modlitwa o jak najszybsze
wykorzenienie, wyjazd w siną dal
przynoszący nadzieję na lepsze.


z drugiej strony najwyższy
ma chyba jakieś plany wobec
mojego gnicia w mieście końca
polski końca unii europejskiej
początku miłości do ciebie
moja ty piękna K.


W wierszu Łucji Dudzińskiej Przypadek. Połowy z zestawu uhonorowanego  wyróżnieniem pojawia się triada ojczyzna-poezja-listopad. Są także reminiscencje wydarzeń z dawnej i niedawnej historii oraz nawiązania do sławnych, etosowych i ojczyźnianych wierszy Miłosza i Herberta:


W stanie wojennym był świadkiem, ale nie odważył się
Później dać świadectwo. Zastanawiam się, ile jest w tym
Przypadku, ile przeznaczenia. [...]


Chrzęści pod butami. Ziemia pachnie śmiercią. Pachnie
Listopadem liści, obumarłym światłem zniczy. Jak żyć?
Jak na odczepne pozbyć się myśli, pozbyć wspomnień,
 i pragnień? Po raz drugi zaczyna wierzyć w Boga.
Płynie pod prąd z wiatrem (byle dotrzeć do rana). Bywa,
że rozbija kolano o kamienie.


Wierny, niewierny sobie i bliskim.


Właściwie wszystkie wiersze nagrodzonego drugą nagrodą Radosława Wiśniewskiego można nazwać zaangażowanymi. Ich głównym tematem jest historia (nie tylko Polski) i jej destrukcyjna siła, mocniej przeżywana przez kogoś, kto urodził się i mieszka na „ziemiach odzyskanych”. Oto wiersz Sen 14458 albo Hermann, Johann, lato 1926, w którym poeta snuje refleksje wywołane powrotem po latach do domu dzieciństwa (takie powroty były skądinąd jednym z motywów powtarzających się w wierszach laureatów tej edycji konkursu):


[...] Nie ma
 po nas śladu, chociaż mieszkaliśmy tu dłużej niż Johann, który
z ojcem Hermannem zbijał krokwie latem 1926 roku. Byli tutaj
trzynaście lat przy Löbber Strasse, potem Johann pojechał strzelać
do mojego stryja na Morzu Północnym. Hermann
mieszkał jeszcze sześć lat, siorbał rosół i czytał listy od syna
w marynarce. Potem poszedł po torach na zachód, był mróz, pękał lód,
trzaskały automaty. A jednak nadal tu jest gdzieś mój dom, z którego
wyrwano mój dom i zostało tylko to, co nie było moim domem, a jest
ostatkiem ich domu. I jak teraz, no gdzie położę głowę. Schody
kończą się w powietrzu.


W wierszach pozostałych laureatów problematyka zaangażowana nie jest może tak wyraziście skierowana ku motywom polskim, ale wydaje mi się, że można mówić o wyraźnym w nowej (młodej) poezji zwrocie etycznym, z którym na pewno współbrzmią czytelnicze (a przynajmniej nasze jurorskie) oczekiwania. Refleksje moralne wyrażają się także w kulturowych  aluzjach, na przykład w wyrastającym z lektur współczesnych klasycystów Eliota i Herberta wierszu uhonorowanej III nagrodą Kariny Stempel Erotyk dla Cezara:


Jak daleko posuniesz się dla dobra Rzymu
pytał Cezar, gładząc smukłe udo. Nikomedes
drżał. Potem oddał Bitynię. Dla Rzymu,
dla tej chwili, gdy Cezar wyłowił opuszkami palców
kształt jego skóry, nowy ląd imperium.


Ciekawe, że to właśnie T.S. Eliot był najczęściej przywoływanym w Olkuszu poetą – Karina Stempel opatrzyła swój zestaw godłem „Eliot był buddystą”, a zwycięzca konkursu Wojciech Roszkowski z Tykocina Eliotowskie interteksty uczynił jednym ze spoiw cyklu złożonego z kunsztownie skomponowanych, gęstych znaczeniowo wierszy. Na odżywanie w polskiej poezji tematów ojczyzny, małej ojczyzny i rodzinnego domu, a także powrotu do wczytywania się w historię i tradycję kultury – to wyrazista cecha wspólna utworów nagrodzonych w X edycji konkursu Ratonia – mają wpływ wydarzenia ostatnich lat – wojna na Ukrainie i w krajach muzułmańskich, terrorystyczne zamachy w Europie i na świecie. W wierszach Wiśniewskiego i Stempel pojawia się także „Free Tibet” i „Radio Wolny Pekin”. Czy w Europie wybuchnie wojna? – zapytuje Lena – bohaterka wiersza Roszkowskiego Michelangelo da Caravaggio „Ecce Homo”. Poeta odpowiada refleksją, która splata rodzinne wspomnienia z dzieciństwa z wglądem w dzieje ludzkości i wpisanym w nie mrocznym powiązaniem sztuki, religii i wojny: „pomyślałem o ojcu, dzielił cielę i dawał / dzieciom czas – a one jadły. I o pierwszej komunii: / »To jest Ciało moje« – jedliśmy, bez wahania”.

 Także w zmetaforyzowanych, introwertycznych lirykach wyróżnionej Doroty Grzesiak czytelny jest motyw zagrożenia, które przychodzi z zewnątrz, tym bardziej paradoksalnego, że wywołanego pytaniem o poczucia bezpieczeństwa. Skądinąd jej wiersze – jak wczesne utwory Ewy Lipskiej – spaja motyw zniekształcającego widzenie lęku, psychicznej choroby, obawy przed przemocą:


Te ankiety. Wciąż pytają, czy czuję się bezpieczna;
Pytają, pytają, potem malują druty na zielono, żółto
I purpurowo.
[...]
Czuję się bezpieczna, odpowiadam, dopóki
Znów nie zażądają okupu za porwaną lalkę.


Nagrodzone na X Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. K. Ratonia wiersze potwierdzają, że poeci są czułymi sejsmografami niepokojów i lęków, także tych społecznych, wspólnotowych, w globalnej skali. Choć oczywiście był to ważny, ale nie jedyny wątek poetyckiego wielogłosu, który zaczął się w Olkuszu po południu i ciągnął długo listopadową, bezgwiezdną, ciemną nocą.


Jurorzy, laureaci i przyjaciele konkursu im. Ratonia,
fot. Jarosław Nowosad



Magdalena Rabizo-Birek




powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio