Wyszukiwarka:

 


 



Poeta kreatywny – rozmowa z Romanem Bromboszczem 


Roman Bromboszcz występuje na żywo, tworząc multimedialne performance solowo lub w towarzystwie osób z grup KALeKA i Perfokarta. Zajmuje się działalnością na pograniczu sztuk wizualnych, muzyki elektronicznej, programowania, nauk ścisłych i humanistycznych. Jest autorem książek poetyckich: digital.prayer, U-man i masa, Hz, krytykiem i kuratorem wydarzeń artystycznych z zakresu literatury, muzyki eksperymentalnej, wideo, instalacji i malarstwa. Prowadzi galerię Siłownia w Poznaniu. Wydał książkę Estetyka zakłóceń dotyczącą zjawisk awangardowych i eksperymentalnych w sztuce dwóch ostatnich stuleci. Więcej na www.perfokarta.net


Łucja Dudzińska: Romku, dobry wujek Google i ciocia Wikipedia dużo piszą o tobie i  twoich osiągnięciach, profesjach i zainteresowaniach. Jesteś poetą, muzykiem, filozofem, kulturoznawcą, artystą komputerowym, medioznawcą. Która z tych dziedzin jest ci najbliższa? W której najbardziej się spełniasz?

Każde z tych określeń mi odpowiada. Kulturoznawstwem zajmuję się zawodowo, filozofię uprawiam z zamiłowania. Poezja jest dla mnie najbardziej obszerną formą, jaką mogę się posłużyć, by opisać całościowo swoją twórczość. Jeśli chodzi o muzykę, nie stanowi ona dla mnie celu samego w sobie, traktuję ją jako pewną dziedzinę, którą przekładam na obraz, łączę z literaturą. Chyba najmniej odpowiada mi określenie „medioznawca”, może być mylące. Fakt, że analizuję nowe media od fotografii po cyberprzestrzeń jednak nie jestem fachowcem od prasy i radia, jeśli chodzi o badania szczegółowe. Wiedza zaczerpnięta z Internetu ma to do siebie, że możemy ją szybko pozyskać, ale brak jej dokładności. Dla przykładu notka o Arnoldzie Schönbergu w Wikipedii mówi nam, że pierwszy utwór dodekafoniczny jego autorstwa to suita fortepianowa z 1923 roku. W Encyklopedii muzyki (red. A. Chodkowski) czytamy, że to Klavierstücke op. 25 z 1925.

Przygotowując spotkanie, interesowałam się tym, co robisz i pomyślałam sobie, że dużo od siebie wymagasz, co automatycznie przekłada się na to, że wymagasz więcej od odbiorcy. Do kogo adresujesz swoją twórczość? 

Adresuję swoją twórczość do ludzi inteligentnych, poszukujących, chcących przekroczyć odbiorcze nawyki i granice gatunkowe. 

Przedstawiasz się jako teoretyk, czy to znaczy, że szukasz technologii, sięgasz do genezy znaczeń, aby później wykorzystać je w procesie twórczym? Łączysz sztukę z nauką i technologią? Czy to trudne?

Odniesienie do teorii oznacza, że zastanawiam się nad tym, co robię i podporządkowuję to pojęciom, czasami ścisłym regułom, twierdzeniom, aksjomatom. Jest to metapoziom w stosunku do posługiwania się młotkiem, dłutem, czy długopisem –  drugi poziom nadrzędny wobec pierwszego. W rezultacie powstaje coś w rodzaju sterowanej schizofrenii rozszczepienia na dwoje. Myślę, że nie jest to szczególnie trudne. Potocznie nazywamy to myśleniem, profesjonalnie możemy to nazwać autoanalizą. W moim wypadku jest to powiązane z technofilią w odniesieniu do komputerów, programów komputerowych i programowania. W szczególności interesują mnie toposy zaczerpnięte z cybernetyki, dotyczące sztucznych organizmów, tak zwanego sztucznego życia oraz synergia i synestetyka. Jestem gdzieś na początku tej drogi.

Mam wrażenie, że twoją twórczość należy postrzegać bardziej metafizycznie niż realnie. Odwołuje się ona do podświadomości, zwłaszcza estetycznej. Co jest jej motorem i motywem przewodnim? Czy tworząc bardziej kierujesz się pewnością, wiedzą, czy raczej intuicją i przeczuciem? Czy masz wrażenie, że tworząc w taki sposób, słowa nie wystarczą i trzeba je wzmocnić dodatkowymi efektami?

Mam różne strategie tworzenia: ścisłe reguły, strumień świadomości, losowość, koncepcję wyznaczającą końcowy efekt. Nie trzymam się jednej techniki, ani nie przywiązuję się do jakiegoś stylu. Są wiersze, które są obrazami, aplikacjami internetowymi, dziełami sztuki komputerowej, a obok nich wiersze, które są do czytania i niczego więcej im nie potrzeba, by wybrzmiały, wywołały wrażenie, porwały za sobą.

Twoja pierwsza książka Poezja cybernetyczna została wydana w Koninie przez Galerię Wieży Ciśnień w 2007 roku. Byłeś jednym z jej autorów – razem z Markiem Florkiem, Łukaszem Podgórni, Tomaszem Misiakiem i Szczepanem Kopytem. Lektura tego tomu prowadziła mnie do skojarzeń z fragmentami rozbitego lustra, które odbija świat. Szukacie jego odpowiedników i literackich synonimów na innym poziomie niż „zwyczajni” poeci. Zadajecie pytanie: „Czy już budujesz świat? / Str. 9/ czy jest to obiekt skończony?”. Czy to znaczy, że aby coś zbudować, trzeba coś zburzyć poprzez świadomie poprowadzoną strategię zakłóceń?

Świadoma strategia zakłóceń to bardzo ważna sprawa, vide Czarne Pantery w Stanach Zjednoczonych lub Robotnicza Siła we Włoszech. Nie bagatelizowałbym zakłóceń, które do czegoś prowadzą. Moim celem często bywa „zresetowanie” odbiorcy i pozostawienie go w sytuacji jąkania się. Patrząc na to z innej strony, w hinduizmie mamy boga Siwę Nataradżę, który poprzez swój taniec zarówno niszczy, jak i tworzy. Niszczenie i tworzenie to awers i rewers działania, śmierć jest źródłem życia. Poezja cybernetyczna nie jest miotełką, która ma zetrzeć kurz z Kochanowskiego, Miłosza i Sendeckiego, jest to raczej granat rzucony pod nogi.

Zwróciłam uwagę na wiersz zerojedynkowy – tak go sobie nazwałam. Czy to była próba częściowego podporządkowania poezji zasadom programowania? Wprowadziłeś tam również treść. Co daje przełożenie poezji na język cybernetyczny, matematyczny? Czy to zabawa, gra, czy chęć oswojenia tego, co zaczyna dominować w naszej codzienności?

Chciałbym podkreślić sprawę grupowego autorstwa tej książki. To nie jest tak, że to mój wiersz, to są nasze wiersze, nasze utwory. Zera i jedynki to symbole pracy procesora, symbole wyborów, jakie dokonują się w pamięci operacyjnej. Możemy posłużyć się obrazem grafu, drzewka lub dendrytu, by pokazać, że poruszanie się w przestrzeni daje się redukować do serii jedynek i zer. Zejście do tego poziomu nigdy nie dokonuje się w sposób świadomy, na przykład, podczas przeglądania witryn www. Właściwie ludzie karmią się pewną iluzją, czymś, co można śmiało nazwać mają zasłoną. Gdy program zawiesza się, dopiero wtedy widzimy, że to jest pewien konstrukt.

– Czy wobec tego ważniejsza jest dla ciebie forma, czy treść literackiego komunikatu? Wydaje się, że lubisz dotykać czegoś nieuchwytnego, przetwarzasz i formułujesz go na swój sposób, sprawiając, że nabiera wagi i zaczyna istnieć w naszej świadomości przez kolor, dźwięk, wygląd, ciągłą zmianę czcionki. Tym zdaniem chciałam nawiązać do twojej pierwszej samodzielnej książki digital.prayer, wydanej przez Staromiejski Dom Kultury w Warszawie w 2008 roku, jak również do Hz, opublikowanego w 2011 roku przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu. Pierwsze skojarzenie czytelnika-laika jest takie, że tytuł tej drugiej książki przewrotnie pokazuje, że zaczynasz od H, a nie od A (do Z). Czy to było zasugerowane podobieństwem ich brzmienia, grą liter, czy pokazujesz za pomocą tego tytułu, że książka nie ma wcześniej ustalonego i narzuconego czytelnikowi układu?

Pytanie, co jest ważniejsze forma czy treść, nieco przypomina inne: czy bardziej lubię stronę lewą, czy prawą. Jak można zobaczyć, w moich książkach obie strony są ze sobą połączone. Dla przykładu część Alegorie z książki Hz jest skomponowana z czcionek, które symulują ręczne pismo, tematyka utworów jest wzniosła, ale i nieco ironiczna. Tytuł Hz wziął się z akustyki lub ogólniej z fizyki; oznacza częstotliwość jednego cyklu na sekundę. Taką częstotliwość, w przybliżeniu, ma dźwięk trzęsienia ziemi. Ta książka, szczególnie przez swoją budowę, odnosi się do teorii katastrof, wedle której kryzys jest źródłem kreatywności. Strony tej książki nie są ani zszyte, ani ponumerowane, natomiast wewnętrznie podzielone na cztery części. Odbiorca może złożyć książkę na swój sposób, a najlepiej, by kartki przy jej otwieraniu rozsypały się i był on do tego zmuszony.

– Byłam przygotowana na różne performatywne niespodzianki z twojej strony, a jednak poszłam dość utartym tropem lektury. Ty zaś najpierw rzucasz granat, a potem wywołujesz trzęsienie ziemi. Nie chciałabym w rozmowie pominąć twojej drugiej książki. Tom U-man i masa wydany przez korporację Ha!art w 2010 roku anonsują zdania: „Drugi rozdział nawiązuje do idei nadczłowieka zaproponowanej przez Fryderyka Nietzschego. Trzeci dotyczy gry pierwszym dźwiękiem, który pojawia się w tytule. Chodzi tu o grę skojarzeń pomiędzy »u« a „»ur« i »under«”. Czy to oznacza, że bycie filozofem pomaga ci tworzyć, daje szersze pole widzenia? Czy łatwiej jest ci nadawać ton, wartościować, analizować, czy się mylę, a ty jesteś obok i tylko przedstawiasz coś, co jest zastane?

Filozofia to element kultury wysokiej, tak zwanego ducha absolutnego obok sztuki i religii. Nie mam co do tego wątpliwości. Wymienione sfery są ze sobą powiązane i ich znajomość, a także praktykowanie nawzajem się wzmacnia. Można powiedzieć, że dla kogoś, kto tworzy, a unika myślenia refleksyjnego oraz stroni od duchowej koncentracji, sztuka występuje w otoczeniu innych części kultury. Współcześnie są to zazwyczaj mass media, ewentualnie polityka lub codzienność. Trudno udowodnić, że jest jakaś prawidłowa hierarchia tych zależności, ale ja w tej sferze dokonałem jednoznacznego wyboru.

Otrzymałeś Medal Młodej Sztuki w dziedzinie literatury. Możesz coś więcej nam na ten temat powiedzieć? Czy ta nagroda zmieniła twoje podejście do tego, co robisz? A może stała się potwierdzeniem, że idziesz dobrą drogą?

Medal Młodej Sztuki nic dla mnie nie znaczy. Jego odebranie, a także wywiad dla „Głosu Wielkopolskiego” były ciekawymi doświadczeniami, niemniej niczego nie zmieniły w moim rozwoju, de facto jest to tylko kawałek bardzo ciężkiego mosiądzu, który trzymam na najniższej półce regału z książkami.

Jesteś uznawany za prekursora poezji cybernetycznej w Polsce. Czy uważasz, że to ona jest przyszłością poezji? Czy jest to tylko jeden z nowych kierunków, który jak przed nim wiele innych pojawił się w dziejach literatury? Wydaje mi się, że poezja w formie net artu podąża za rozwojem współczesnej technologii i pomaga w jej artystycznym wykorzystaniu? 

Przyszłość poezji mnie nie interesuje. Bardziej ciekawe są prognozy przyszłości świata: przeludnienia w Azji, zasobów wody pitnej, niemożliwego do spłacenia długu publicznego, niżu demograficznego w Europie, kresu zasobów naturalnych. Technologia żywi się biedą państw niemających szans na rozwój. Telefony komórkowe produkuje się z materiałów wydobywanych w Afryce i tam też zwozi się elektroniczne śmieci i odpady, tworzące hałdy. Nadążać za współczesną technologią, to jakby dokładać drewna do pieca z własnego domu, ogołacanego ze ścian i dachu.

– Szybko sprowadziłeś mnie z wyżyn zainteresowania sztuką do realnych społecznych niepokojów i zagrożeń. Wróćmy zatem do codzienności. Podziwiam cię, że znajdujesz czas na tak bogate działania artystyczne. Czy to kwestia organizacji pracy, czy twojej spontaniczności? Jesteś jednym z założycieli Galerii Siłownia, jakie ma ona spełniać zadania?

Mogę powiedzieć, jakie założenia postawiliśmy sobie w tym sezonie z moimi kolegami i przyjaciółmi: Ulą Szkudlarek, Adamem Ćwiekiem, Wojtkiem Wrońskim, i Małgorzatą Maciaszek. Chcielibyśmy utrzymać profil galerii otwartej na działania literackie, muzyczne, wizualne i plastyczne. Wystartowaliśmy w listopadzie 2011 roku i do tej pory dobrze realizujemy ten plan. Pokazywali się u nas, między innymi Marek Wasilewski, Alicja Żebrowska, Tomasz Wilmański, Adam Kaczanowski, Maciej Gierszewski, Joanna Roszak, Robert Rybicki, AVABAF, Urinatorium, Radioda, Justyna Kabała.

Wybacz oczywistość pytania, ale chciałbym, abyśmy podążali śladem poezji. Czy cybernetyczny poeta ma wiersz, który darzy szczególnym sentymentem? 

Największym sentymentem darzę wiersz Apostrof dla zarządcy, w którym pada stwierdzenie: „Uśpili drwala w foce. Zaraz – tak to? Stiuk”. Mówi A to także wzruszający utwór, sterowany myszą komputerową: http://perfokarta.net/asperges_me/in/

Jak się ustosunkujesz do aforyzmu Tadeusza Boya-Żeleńskiego: „Nic się tak nie powtarza jak ekscentryczność i oryginalność”?

To dość przewrotne sformułowanie. Jeśli miałbym szukać reguł, to raczej powiedziałbym, że oryginalność i ekscentryczność nie powtarzają się z definicji, natomiast powtarzają się: miałkość, miernota, otępienie, nuda i lenistwo. Chodzi o to, by oryginalność i ekscentryczność mogły dobrze wyglądać na ich tle (śmiech).

Wiem, nie lubisz słowa „kreatywność” jako samozaprzeczenia albo właściwie oczywistej oczywistości w działaniach artystycznych, jednak tę rozmowę chciałbym zatytułować: „Roman Bromboszcz – poeta kreatywny”. 

- Nie mam nic przeciwko temu, ale chciałbym dodać do tego zwrotu pojedyncze przekreślenie.

Bardzo dziękuję za spotkanie, za rozmowę i życzę powodzenia w nowych artystycznych przedsięwzięciach.

(Rozmowa z marca 2012 roku przeprowadzona w ramach spotkania wARTloży organizowanego przez Grupę Literyczną „Na Krechę”) 

 
 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio