Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści

Kenneth White*

DOLINA BRZÓZ

1.
Wkraczanie w tę dolinę
to jak wkraczanie w pamięć

niejasne uczucie
utraconej pełni
po to by znów ją odzyskać

czym jest ta dolina?
co mówi do mnie jak pamięć
szepcząc wszystkimi gałęziami
tego listopadowego poranka

2.
Wydaje mi się, że te słowa wypłynęły z mentalnych terytoriów, które wciąż pozostają dla mnie nieznane; zupełnie jak pewne frazy, z którymi się czasem budzę i które zachwycają mnie świeżością i niewymuszoną złożonością. Kilka dni temu obudziłem się ze słowami „Kanaan Ross” i zachwyciła mnie dziwna dwuznaczność tego imienia, łączyła bowiem Północ ze Wschodem. To tak, jakbym był teraz tym Kanaanem Ross, wędrującym przez to miejsce, z pragnieniem oddania mu głosu.

3.
Muszę wejść do świata brzóz
i mówić z ich głębi
muszę wejść
w tę rozświetloną ciszę

kontemplacja nie wystarczy

nigdy w pełni nie urzeczywistniony
bez koniecznych słów

4.
bez koniecznych słów

ale te najbardziej potrzebne
są najrzadsze

i jak możemy do nich dotrzeć
skoro jesteśmy tak okaleczeni

jak nie poprzez
moc dzięki której wzlatujemy

poza labirynt i zgiełk niewiedzy

by cicho
przenikać rzeczywistość –

to nie jest kwestia
pilności i pracowitości.

5.
Cała moja praca, wszystkie badania, które robiłem, są nie bez znaczenia w tym spotkaniu. Od jakiegoś czasu badam, z rzadkim poczuciem rozpoznania, geografię i mitopoetykę północno-wschodniej Azji, przestrzeń zamieszkałą przez hiperborejskie plemiona Czukczów, Buriatów, Koriaków… W tej krainie, która pociąga mnie do tego stopnia, że staje się „moim światem”, brzoza jest święta. Tak, dla północnego-wschodu brzoza jest tym, czym bambus dla krajów południowych — prawdziwym sercem tej kultury. To kultura brzóz, a mnie one zawsze fascynowały, ich wzór na korze, faktura… to właśnie ujawniło się w pełni tego poranka. Jak każda w pełni ukształtowana kultura, kultura brzozy łączy zmysłowość, seksualność (w plemionach syberyjskich brzoza jest uznawana za leśną dziewczynę) z najgłębszymi zakamarkami umysłu. Stąd także to poczucie pełni, które odczuwam wobec brzóz. Gdy teraz piszę o nowej głębi odnalezionej w ciemności… ten poemat pozostaje, jak kora brzozy, na zewnątrz, na peryferiach prozy…

6.
Czekając aż z ciszy
wyłonią się słowa

słowa dla tej pustki-pełni
dla tej obecności-nieobecności

słowa dla zmysłowej duchowości
napełniające te drzewa

słowa jak nichtwesende wesenheit
Mistrza Eckharta

słowa jak buddyjskie sunyata
ale głębiej zakorzenione, głębiej zakorzenione

zakorzenione i rozgałęzione
i krążące jako sok z brzozy.

7.
„Ludzie utracili już język świata, język zmysłów” — pisał Jakub Böhme. Jesteśmy ofiarami pojęć i wzorów; nasze wyrafinowane życie spłaszczyło się pod ciężarem uogólnień i poruszamy się teraz w sterylnych światach. Stosujemy przemoc wobec wszystkiego wokół, także wobec siebie. Zanim będziemy w stanie powiedzieć cokolwiek prawdziwego, musimy najpierw, poprzez długi proces odbywający się w milczeniu, nawiązać na nowo więź z rzeczywistością. Tylko długie godziny spędzone w ciszy mogą nas poprowadzić ku naszemu językowi. Tylko długie godziny wyobcowania mogą poprowadzić nas z powrotem do domu.

8.
Deszcz pada z błękitu bezmiarów.

9.
Zbliżyłem się do brzóz
kochałem się z nimi moimi niewymownymi dłońmi

w końcu można wyczuć piękno

wodziłem oczami po czerni na bieli
jak po nieukończonym poemacie

zawsze pękniętym, wciąż tworzonym od nowa.

WAKAN

To jest piękne, to jest piękne
nie ma nic piękniejszego

niebieskie światło świtu wśród gór
księżyc wędruje w deszczu

nie ma nic piękniejszego.

BIAŁY MISTRAL

Mistral jest „biały” kiedy nie towarzyszą mu chmury i opady
Księga Nawigacji

Ponad zgiełkiem
życia, kochania, umierania
w jednej chwili niebo przejaśnia się

a biały wiatr dmie.

NOTATNIK DRZEWA BODHI

Wiosna na południu

1.
Mała japońska jabłonka
szepcze:
nie trzeba jechać do Kioto.

2.
Ponad trawami
dwa białe motyle
trzepoczą biało.

3.
Stary Hakuin
słucha śniegu
tam w Shinoda.

4.
Cóż to? Cóż to?
księżyc
odbija się w mojej zupie.

5.
Ciemność, ciemność
nagły blask
oświetla żółty kolcolist.

6.
Młoda góro
zdejmij sukienkę mgły
bym mógł zobaczyć twoją śnieżną nagość.

7.
Moja cisza i ja
pijemy herbatę –
– jak się masz, chłopcze?

8.
Kolejna obecność
w pustym pokoju –
ach! to deszcz

9.
Wszystkie te nauki –
szczyt, ok.
reszta należy do mnie.

DROGA NA ZACHÓD

W poszukiwaniu czerwonej Ameryki
jako rybak źródeł

„zaczynać zaczynać od nowa”

teraz na dalekim północnym zachodzie

dymiąca biel powietrza
dusza zimy
wybucha błękitną wrzeszczącą gwiazdą

krew mocno pulsuje
ręka dotyka korzeni

centrum zaczyna się wszędzie

rzeczywistość się rozpłomienia.

OSTATNIA PODRÓŻ BRANDANA

Entendez ci de saint Brandent
Qui fu nez devers occident
Qui VII ans erra par la mer
Por plus douter Dieu et amer…
 

1.
To było kamienne królestwo
na zachodnim wybrzeżu Irlandii
gdzie zawodzi wiatr
a spienione fale Atlantyku ryczą
gdzie dziwni wędrowcy szepczą:
is é mo drui Crist mac Dé
„mym druidem jest Chrystus, syn Boga”

2.
Jeden z nich zawsze pragnął wędrować dalej
nazywał się Brandan
wiodło go imię, w którym było morze
o huczących falach i pamięci poematu
opowiadała starszyzna w zimowe noce:
„Bran rozważa, jaki to cud i dziwowisko
żeglować po spokojnym morzu
morskie fale błyszczą w słońcu
tak daleko jak tylko oczy mogą dostrzec
Bran kocha patrzeć ponad fale
na białe morze łamane przez wiosła”.

3.
Są ludzie zawsze gotowi
rzucić wszystko na wiatr
patrzą na życie chłodno
Brandan był jednym z nich
Bóg był dla niego wielkim gestem
co wprawia wszystko w ruch
także wielką ideę żeglugi przez krainę
jaśniejszą niż słońce i księżyc.

4.
Brandan zbudował mu łódź

zbudował ją z siedemnastu części
najpierw szkielet z giętkiego drewna
pokrył skórami byka wygarbowanymi w korze dębu
rozmazawszy na nich tłuszcz i żywicę –
wypłynie w morze łódź lekka jak ptak!

gdy łódź była gotowa, mocna i wierna
zgromadził wokół ludzi i rzekł:
– to nie będzie przyjemna przejażdżka
raczej pogoń za najdzikszą z dzikich gęsi
wokół krawędzi świata i dalej
wyprawa w imię Boga
obietnica białego męczeństwa.

5.
Wyruszyli z Irlandii ku Północy
ich wiosła zanurzały się w błękitnej wodzie
wokół krzyku gęsi

kurs był dobry a rytm pewny

na Wschodzie była kraina białych wzgórz
minęli Cieśninę Islay i Wyspę Tiree
potem Barra, Uists i dopłynęli do Lewis

na wyspie Lewis wyszli na brzeg
okrążyli starożytne kamienie w Callanish
i wrócili na otwarte morze.

6.
Powietrze poszarzało a morze wzburzone
niosło długie dni deszczu, śniegu i wiatru
(to jakby wpaść w paszczę piekła)
Brandan na dziobie statku krzyczał wśród zamieci
is é mo drui Crist mac Dé
słowa przepadały w szarej otchłani

nie porzucając swojej świętej pieśni
nieustannie wypatrywał wyspy.

7. Umysł Brandana pełen był wysp
urodził się i wychował wśród nich
znał na pamięć Hebrydy
Orkady i Szetlandy też
świat dla niego składał się z wysp
i czyż niebiosa nie były z nich zrobione?
teraz wyglądał wyspy na horyzoncie
lecz tak daleko na Północy nie był nigdy
dopłynął tu do krawędzi świata
wokół jedynie morze i wiatr

wypuścił na zwiady jedną ze swoich wron
poleciała wprost na Wyspę Ptaków.

8.
Ka! kaya gaya! keeya! keeya!
branta branta! branta branta!
graak! graak! graak!

ta wyspa była głośniejsza niż kościół
zgromadziły się na niej wszystkie ptaki oceanu
mewy, brodźce krwawodziobe i kormorany
gawie trójpalczaste, rybołówki i nurzyki
gęsi, głuptaki i wydrzyki wielkie
niektóre przysiadły na szczytach skał
inne latały swobodnie
ach, to był widok
i muzyka dla uszu Brandana!

zacumowali łódź na skraju lądu
odwrócili ją
i schronili się na noc.

9. Obudziwszy się rano Brandan
spojrzał w oczy wydrzyka wielkiego
a ten wyglądał zupełnie
jak jego stary nauczyciel, Mernok
dawno temu w Munster

„Wydrzyku wielki, czy mógłbyś mi powiedzieć
jak daleko stąd do Raju?”

wydrzyk mocniej zabił skrzydłami
i cicho odleciał
„Tak też myślałem” – zamruczał Brandan.

10.
Ach, jak piękny był ten północny błękit
i jasne wirowanie spiętrzonych fal!
każda mila była jak szeroki, błękitny zwój welinu
a Brandan pracował nad słowami

myślał po łacinie i gelicku
mruczał „farspag”, „in deserto”, „muir”
starając się nazwać jasność, jakiej wcześniej nie doświadczył

Brandan włóczęga mógłby być Brandanem poetą
gdyby tylko napisał
poemat pełen blasku i potężniejszy od innych
poemat pełen gwałtownego morza i światła

och, właściwe słowa, słowa dla brzasku!

dobrze jest zbudować łódź
dobrze jest żeglować na krawędzi świata
ale napisać poemat
w którym umysł może żeglować przez wieczność
tego pragnął teraz
mając za sobą długie życie.

11.
Nazwano go „Brandanus laboriosus”
gdy był zapracowanym opatem
tak, zawsze pracował za dziesięciu
Brandan Robotnik, Brandan Żeglarz
cieszył się poważaniem,
poczuł to na Ionie
podczas rozmowy z Kolumbą
który tryskał poezją
i zdołał wznieść się ponad ograniczenia
twórców, którym brak gładkości i finezji

Gołąb Kolumba i Wrona Brandan

to nie gładkości i finezji pragnął
ale świeżości i mocy
i piękna, jakiego poeci nie zaznali!

12
Płynęli wciąż dalej i dalej
ku bieli nieznanego.

Kenneth White
Przełożyły Anna Kronenberg i Monika Kocot

Bardzo serdecznie dziękujemy Panu Profesorowi Kennethowi White’owi za zgodę na przetłumaczenie jego wierszy oraz za przesłanie zdjęć i niepublikowanego artykułu W stronę geopoetyki.

Redakcja „Frazy”


powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio