Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści

Andrzej Babuchowski

CUDOWNA POWSZEDNIOŚĆ. Wspomnienie o Ivanie Slavíku

„Sprzeciw wobec miażdżącej potęgi kosmosu” – tak scharakteryzował przed laty ;nadrzędne przesłanie poezji Ivana Slavíka (1920-2002) jeden z jej czeskich znawców, Michal Janata. Slavík rzeczywiście potrafił często w kilku słowach wyrazić grozę wszechświata, a zarazem intymność i ciepło ludzkiego uczucia. Miałem zaszczyt znać pana Ivana, tłumaczyć jego wiersze, a nawet współpracować z nim przy układaniu antologii czeskiej poezji metafizycznej XX wieku pt. Na ostrzu płomienia, która ukazała się w roku 1998 nakładem poznańskiego wydawnictwa Ojców Dominikanów „W drodze”.

Dwukrotnie spotkaliśmy się bezpośrednio, pierwszy raz latem 1994 roku w Hořovicach niedaleko Pragi, gdzie spędził większość swego powojennego życia, za drugim razem – w lipcu 1996 roku – w Krakowie. Przyjechał wtedy wraz z żoną Marią oraz dwoma synami, Janem i Štěpánem, którzy ufundowali swoim rodzicom wycieczkę do podwawelskiego grodu jako prezent z okazji Złotego Jubileuszu ich małżeństwa. Z dużym wzruszeniem wspominam tamten, na wpół deszczowy, na wpół słoneczny dzień, długą rozmowę w Jamie Michalika i jeszcze dłuższy spacer po mieście. Zakończyliśmy go na Wawelu, ale niestety, nie zdążyliśmy już wejść do katedry, bo ktoś akurat zamknął nam ją przed nosem.

Od 1990 roku, czyli od początku naszej znajomości, Ivan Slavík przesyłał mi regularnie wszystkie swoje książki: poezje, eseje, przekłady. W domowym archiwum przechowuję pokaźny plik listów od niego. Dzielił się w nich nie tylko uwagami o literaturze, ale także o zwyczajnych ludzkich sprawach. W ostatnim okresie życia przeżywał prawdziwy boom twórczy. Był to w dużym stopniu efekt jego długoletniego milczenia. Niechętnie widziany przez reżimowych wydawców, do 1989 roku rzadko drukował swoje własne teksty poetyckie. Koncentrował się raczej na odkrywaniu zapomnianych zjawisk w literaturze swojego narodu (na przykład twórczości Richarda Weinera, Irmy Geisslovej, Jana Opolskiego), a także na popularyzacji literatur prekolumbijskich, których był wybitnym znawcą. Jako tłumacz przyswoił czytelnikowi czeskiemu kilkudziesięciu autorów języka niemieckiego, francuskiego, rosyjskiego, hiszpańskiego. Najcenniejszym jednak wkładem w rozwój współczesnej literatury czeskiej pozostaje jego oryginalna twórczość poetycka. Niezwykle trafnie charakteryzuje ją czołowy czeski krytyk i historyk literatury, Jaroslav Med w wydanej w roku 2004 książce Spisovatelé ve stínu (Pisarze w cieniu):

„Poezję traktuje Slavík jako »śpiew ukąszonego«, któremu znikają »róże wypełnione śniegiem« w wodach »brudnej rzeki«; jest w tym usymbolizowana z drastyczną wręcz bezpośredniością destrukcyjna siła zła w konflikcie z dobrem. Pozbawiony patosu, zanurzony w codzienność, sprozaizowany wiersz Slavíka stał się znaczącym składnikiem konstruowanej w nowy sposób powojennej czeskiej duchowości poetyckiej. […] Swoim poszukiwaniem naddatku w powszedniości był Slavík pozornie blisko tendencjom czeskiej poezji lat sześćdziesiątych (tzw. poezji dnia powszedniego), która ogólnikowości idei przeciwstawiała przeżycie konkretu. […] Cudowność powszedniości zostaje wchłonięta jako fundament przebywania poety w świecie, a jednocześnie nic nie jest w stanie zakryć natarczywości pytań, które ciągle na nowo pojawiają się w tej poezji. Samotność, lęk przed »nieżyczliwością rodzącą niebyt«, poczucie odrzucenia i poszukiwanie tożsamości w warstwach przeżytego czasu – oto podstawowe konstanty poetyckiego świata Slavíka. Jedyną pewnością, na której poeta może się oprzeć i do której nieustannie zmierza, jest pewność krzyża, owego: »skrzyżowania belek /na którym rozpięta jest /wszelka pewność nad przepaścią«; z nią także wiąże wszystkie swoje nadzieje”.

Slavík doczekał się bardzo ważnej dla każdego poety chwili. W latach 1998-1999 na czeskim rynku ukazało się pełne dwutomowe wydanie jego Básníckého díla (Poezji zebranych) w brneńskiej oficynie Proglas. Wyszły również jego pamiętniki zatytułowane Hory roků (Kopa lat), stanowiące niezwykle cenne świadectwo człowieka, artysty i chrześcijanina drugiej połowy XX wieku.

W grudniu minie 10 rocznica śmierci Ivana Slavíka. Zmarł dokładnie w Wigilię Bożego Narodzenia 2002 roku. Żywię wobec Niego prawdziwą wdzięczność za dar szczerej przyjaźni, ale mam też nieustannie poczucie niespłaconego długu.

Andrzej Babuchowski


powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio