Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści

PORTRETY:

Dariusz Bugalski
Był wyjątkowy. Wspomnienie o Bogusławie Wojtowiczu

Bogusław Wojtowicz zmarł 23 grudnia ubiegłego roku.
Od 1998 roku był dyrektorem Biura Wystaw Artystycznych – Galerii Miejskiej w Tarnowie. Stale współpracował z Wojciechem Druszczem, Andrzejem Dudzińskim, Januszem Foglerem, Ryszardem Horowitzem, Leszkiem Mądzikiem, Wojciechem Prażmowskim, Tomaszem Sikorą, Jerzym Skolimowskim, Andrzejem Świetlikiem i Łodzią Kaliską. Był pomysłodawcą i kuratorem Festiwalu Sztuki ArtFest, który stworzył w 2003 roku zapraszając do Tarnowa (oprócz wymienionych): Janusza Głowackiego, Nigela Kennedy’ego, Wojciecha Pszoniaka, Tomasza Stańkę, grupy: OSJAN, VOO VOO i Haydamaky, Motion Trio, Giulia y Los Tellarini…

Był kuratorem wystaw w wielu galeriach Polski i za granicą.
Był aktorem teatrów w Rzeszowie, Tarnowie, Bielsku-Białej, Lublinie.
Był menedżerem zespołu ZIYO.
Był organizatorem koncertów jazzowych Zbigniewa Namysłowskiego, Adama Pierończyka, Jana Ptaszyna-Wróblewskiego, Stanisława Sojki, Tomasza Stańki...
Był dziennikarzem radiowym.

Bogusław Wojtowicz był wielokrotnie nagradzany za swoją pracę: Nagrodą Miasta Tarnowa za osiągnięcia w dziedzinie upowszechniania kultury (2006), „Złotą Różą” dla Festiwalu ArtFest – nagrodą w plebiscycie czytelników tygodnika TEMI (2007). Nagrodę tarnowskich dziennikarzy „Akcent” zdobył jako Osobowość Roku Tarnowskiej Kultury i jako twórca Wydarzenia Roku Tarnowskiej Kultury za Festiwal ArtFest (2008).
To wszystko w jednym zbyt krótkim życiu.
Ale Boguś był wyjątkowy.
Kochał Francję, jakże więc miał nie cytować de Gaulle’a? Podczas wizyty generała w Polsce w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku partyjny dygnitarz zapytał go o to, czy wie, że domy kultury we Francji zostały zorganizowane na wzór polskich? Tak, wiem - odpowiedział de Gaulle – ale u was są one dla wszystkich, a u nas dla każdego.
Dla każdego: to była mądra strategia Bogusia jako promotora (o nie, to za mało – WSPÓŁTWÓRCY) kultury.
Boguś miał wiele talentów, wśród których lśnił jak najpiękniejszy klejnot talent zjednywania sobie ludzi. Bez interesowności, instrumentalnego podejścia, bez małostkowości.

Boguś autentycznie nas lubił i szanował. Pamiętał o nas wtedy, gdy mieliśmy swoje górki, a gdy znaleźliśmy się w dołku, to nas wspierał i się o nas troszczył.
Miał wyjątkowe poczucie humoru. Przyjechał do Warszawy wieszać wystawę, a jednak znalazł - jak zwykle - czas na spotkanie. A potem chciał jeszcze koniecznie poznać moich znajomych. (On się chyba odżywiał spotkaniami i rozmowami? Jadł przecież tyle co nic). Jedziemy na Żoliborz.

- Pan z Tarnowa … - mówi pani domu - To tak daleko!…
- Ależ szanowna pani – odpowiada Boguś z kamienną twarzą – zawsze marzyłem o tym, by zwiedzić warszawskie ZOO.
Kochał ludzi, kochał sztukę, kochał życie.
Umiał o nas i o nią dbać. Za mało dbał o siebie.
Długo chorował. Walczył. Trzymał fason.

Miał 54 lata.


Dariusz Bugalski

powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio