Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści

Wiersze nagrodzone I Nagrodą na XIV OKP im. Kazimierza Ratonia, Olkusz 2018


Monika Brągiel


Zakłócenia. Manifest postronny


Spalaj się, spalaj. Rysuj sadzą po ścianach.
Opowiadaj dzieciom bajki o spalaniu.
W miejscu pod Słońcem, w nieporządku trwania
przez cytaty z Pascala spalaj się, spalaj.
Na ziemskie brudy, z których nie ma ujścia
wypluj horyzont, niech będzie widać ślady
po sądzie historii. Spalaj się, spalaj w odkryciach
nieproszonych świadków, niech wznosi się
w powietrze balonik poznania. Z przekłutego
w przeklęte zmienia się puste miejsce na skórze.
Spalaj się, spalaj. Wieczne i niezmienne śmieci
unoszą się na wietrze, widzialni bogowie sieją
na ugorze. Z tego miejsca pod Słońcem widać,
jak przyswajasz sobie ostatnie wydarzenia:
ostrzały z powietrza, wybuchy pod stopami
dzieci. Spalaj się, spalaj własny ogon, ogień
zjadaj jak życie. Spalaj się, spalaj, mów popiół.


Po domu


Nie ujawniaj miejsca, w którym się ukrywasz. Krew spływa
powoli po bezbronnej dłoni, nie krzepnie.
Nie ukrywaj twarzy, kiedy wchodzą obcy. Pokój, w którym
mieszkasz, zmniejsza się wraz z tobą.

Kiedy patrzysz w oczy przypadkowych ludzi, widzisz ciemne
czy jasne końcówki wyrazów? Jakie obietnice
składają nieznajomi, kiedy w ciebie wchodzą każdym porem
skóry, każdą drobną ranką? Kiedy w ciebie wątpią?

Przepaść rośnie, przemoc czeka, aż się z nią oswoisz. Krew
stygnie, świat się spala tuż przy twojej głowie.
Nie śnij, nie mów. Nikt nie czeka na wyznania postronnych
świadków, kiedy pęka ziemia i spadają gwiazdy.

Nóż zimny przyłóż do skroni, niech będzie ciepły jak krew.
Miejsce, którego nie masz, rośnie.


Dzika strefa


Miejsce, w którym zasypia – światłoczuła, lepka
plamka. Resztka pisma w użyciu, mistyczka w zbiorze ról.

Związek miejsca z ciałem jak fragment obrazka, jeśli zechce
niewprawną ręką wkłuć się w chore. Ciało jak zaskroniec

przejechany przez tira. Miejsce jeszcze żywe, które ją przerośnie,
choć nie ma lepszego rozwiązania niż zabawa, rozkładanie imion.

Na części twarzy wymalowane kości i naczynka, na reszcie opór
uwieczniony grymasem. Ogonek w ciasnych ścianach skroni.


Party time, dress up now


Impreza na grobie, próba mikrofonu: nie umieramy
z głodu, nie zjada nas tsunami. Mamy swoje święta,
władzę nad zmysłami? W stanie wyjątkowym ciasny
dom, lecz pojemny lęk. Głos cichnie, dźwięk rozprasza.
Miarowy jęk, dzikie psy pod oknami. Gościnna jest noc

– nie straszna. Chce się wejść w samo serce, w błyskawicę.
Tańczyć, gdy dziecko rozbija kolano, deszcz zalewa przejścia.
Klaskać, wrzeszczeć. Mówić za plecami, że znieczuleni, źli
i zazdrośni otwierają drzwi, prowokując przeciąg. Dzikie psy
na progu. Niech choć przez chwilę powietrze będzie miękkie.

Szarpnięcie. Sacrum przez przemoc i przemoc przez usłyszane
przenosi środek ciężkości. Nie umieramy. Święto, nad światłami
jest pusto. Trwa noc i chciałoby się wierzyć, zmysły jeszcze
mogą nas przechytrzyć. Póki dom stoi, ciemność kryje, co w niej
chowamy. Póki święto, próba się przeciąga. Póki próba, słyszysz?


Lato 2016 i później


Już nigdy nie będzie takiego niepokoju. Otwarte klatki, polityka
granic ze styropianu. Czy też nie możesz wytrzymać, kiedy gestem
tłumaczą, że to nie twoje miejsce?

Już nigdy nie skojarzysz wspólnoty z interesem niczyim tak mocno,
nie wymówisz imion przywódców obojętnie, a nazw drzew słodko.

Państwa, które kiedyś istniały, zleją się w jedno. Słowa, które jeszcze
wypowiesz, zleją się w jedno. Żadnych negocjacji, miazga, zdarte gardło.

Już nigdy nie usłyszysz zaprzeczeń tak wtórnych i miałkich, granica
nie będzie się przesuwać pod twój dom z większą prędkością.

Nad horyzontem dym z płonących domów. Niebezpieczne i łatwopalne
są pojęcia, na których wznosi się, co masz przed oczami. Po czym poznasz?

Trzeszczący styropian. Rozkrój mapę namalowaną na ścianie, na plecach
między ropiejącymi ranami. Między tym, co drażni, a tym, co nie wzrusza,
nigdy nie było ciaśniej. Nigdy się nie zgadzałeś,

a teraz wszystko przechodzi cię na wylot. Ta smutna ucieczka, ten artykuł
w sieci to tylko twoje i jakieś cudze życie. Żadnych układów, tylko zmęczenie:
piekące oczy, suche gardło, szumy.


Monika Brągiel


powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio