Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści



Grzegorz Strumyk


Fraza fraz



Jak już wszystko zostanie odebrane albo zrezygnuję, to mi fraza zostanie. To sobie powiedziałem jakiś czas temu. Fraza była pomyślana przez duże „F”.

Czarna „Fraza”, z dominującą czernią na okładce, 8 numer, rok 1995, z przewodnim tematem „Młoda literatura i sztuka”, z moim opowiadaniem Krzyk krąży.

Początki drukowania we „Frazie, pisania dla niej.

W okresie ukazywania się takich pism, jak „Nowy Nurt” w Poznaniu, „Pracownia” w Ostrołęce, „Fraza” w Rzeszowie, która chyba jako jedyne pismo literackie z nowo powstałych w latach dziewięćdziesiątych do dziś przetrwała.

Pamiętać o redaktorach: Dariuszu Sośnickim i Mariuszu Grzebalskim z „Nowego Nurtu”, Wojciechu Woźniaku z „Pracowni”, Stanisławie Dłuskim z „Frazy”.

Magda Rabizo-Birek w roku 1995 przyjechała robić ze mną wywiad dla „Nowego Nurtu”.

Od tego właśnie momentu rozpoczęła się moja stała obecność swoimi frazami we „Frazie”. Pierwszy tekst był o tomie wierszy Staszka Dłuskiego Stary dom w 1995 roku. Później prawie w każdym zeszycie pisma i od 2001 roku już w każdym kolejnym drukowałem frazy osobiste, zdarzały się wiersze, opowiadanie.

„Fraza” wychodzi dzięki uporowi kilku osób zdobywających fundusze na kolejne zeszyty redagowane bez żadnych profitów dla siebie. Okazuje się to coraz trudniejszym wyczynem, w okolicznościach zamiany dawnych zależności czysto politycznych w zależność ekonomiczną od polityków przyznających dotacje w przypadku pism niezależnych od rynku sprzedaży.

„Fraza” od lat jest niezmienna w zmienności. Publikuje wciąż nowych autorów, którzy rozpoczynają pracę ze słowami, nie pomija już uznanych, otwarta na propozycje portretuje piszących z najmłodszych pokoleń, jej redaktorzy nie kryją się za tekstami zawsze pewnymi w ocenie uznanych autorów, ale pozwalają również dać okazję próby w druku tekstom nadsyłanym celowo do miejsca poza wyrabiającymi opinie w zawężonym oglądzie literatury.

„Fraza” może też być uznana za warsztat.

Nakłady takich pism, sięgające kilkuset egzemplarzy, pozwalają odnaleźć się czytelnikowi, który szuka nowych, innych głosów spoza szeroko znanych medialnych centrów.

„Fraza” jest pamięcią powstającej poezji, prozy, krytyki, sztuk wizualnych, która startując jakby z bocznych pozycji doprowadza je do głównego zasobu sztuki, powstającej w niecierpliwości czekania na swoje odkrycie.

„Fraza” to umożliwia, poświęca się temu, frazy autorów są w niej słyszalne i widzialne, nie pomija tego, co powstaje w strefie poszukiwań własnego odbioru, własnej drogi i głosu, na takich tekstach się opiera.

Czytam tu studentów szukających na własne konto rozpoznania w literaturze, autorów już z dorobkiem wyciągających z szuflad i plików fragmenciki i utwory na później, które często zostają najlepiej zapamiętane i warte dla czytelnika zapamiętania.

Moje myślenie o „Frazie” jest czułe, jest pisane w krótkich sekwencjach, jak czas na dodanie swojego głosu, bo pominięcie wysłuchania jednego zaprzecza upominaniu się w innym miejscu o sztukę spełniającą czyjeś oczekiwania. Najpierw trzeba pozwolić jej dotrzeć niepoliczalną liczbą fraz do świadomości odbiorcy.

Zdaję się na uwagę autorów „Frazy” w wyszukiwaniu fraz odrębnych, przyciągających, wyczekiwanych, jak zdarzyło mi się na przykład przy czytaniu Dziennika germanisty Zbigniewa Światłowskiego i przy wielu innych tekstach odkrywanych w każdym z numerów – pojemnych i ściśniętych, zapewne z powodu liczby czekających tekstów na druk drobną czcionką.

Chciałbym, żeby Fraza była zawsze z dużej litery.


Grzegorz Strumyk




powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio