Wyszukiwarka:

 


 



<<< powróć do spisu treści


Ezra Pound


Blandula, Tenulla, Vagula


Co ci, duszo ma, po raju?
Czy raczej, gdy wolność zdobędziemy,
Nie znajdziemy sobie jakiejś polany.
Gdzie słońce będzie kapać na nas
Przez liście oliwek, płynną chwałą?
A jeśli w Sirmio, duszo moja,
Spotkam cię u kresu życia,
Czy nie znajdziemy gdzieś przylądka
Uświęconego przez powietrznych
Apostołów ziemskich rozkoszy
Czy kult nasz nie oprze się na falach,
Szafirowych, błękitnych, seledynowych,
Na trójcy lazurów nieuchwytne
Odbija niepokój wiecznych zmian?

Duszo, jeśli tam nas spotka Ona,
Czy nawet wieść o przystaniach wyższych,
Dworach rozkoszniejszych skusi nas poza
Chmurą spowite szczyty Rivy?


Coda


O, pieśni me,
Dlaczego tak ciekawie patrzycie w ludzkie twarze,
Czyż znajdziecie swych przepadłych umarłych wśród nich?


Ité


Nuże, pieśni me, szukajcie chwały u młodych i nietolerancyjnych,
Szukajcie towarzystwa tylko wśród miłośników doskonałości,
Trwajcie zawsze w sofoklesowym twardym świetle
I przyjmujcie rany z jego rąk radośnie.


Monumetum aere itd.


Powiadasz, że wziąłem wiele na siebie,
Że kroczę wyniośle w szatach wniebowzięcia.

Za parę lat nikt nie będzie pamiętał buffo
Nikt nie będzie pamiętał moich banalności,
Zniknie komiczny detal.
Lecz ty, ty zgnijesz w ziemi
I można wątpić, czy twa zgnilizna wystarczy,
By rosła trawa
Na twoim grobie


W parku

En robe de parade

Samain

Jak motek jedwabiu zwiewany ku ścianie,
Idzie wzdłuż sztachet ścieżki parku Kensington
I umiera po kawałku

na rodzaj uczuciowej anemii.

A wokół niej kotłuje się motłoch
Brudnych, silnych niezniszczalnych bachorów najbiedniejszych,
One odziedziczą ziemię.

W niej jest kres przerasowania.
Jej nuda jest wyszukana i nieskończona.
Chciałaby, by ktoś się odezwał do niej
I prawie boi się, że ja

popełnię tę niedyskrecję


Pozdrowienie


O, pokolenie całkowicie pewne siebie

i całkowicie znudzone,

Widziałem rybaków odpoczywających na słońcu,
Widziałem ich brudne rodziny,
Widziałem ich uśmiechy pełne zębów

i słyszałem ich nieprzystojny rechot.

A ja jestem szczęśliwszy niż wy,
A oni byli szczęśliwsi ode mnie;
A ryby pływają w jeziorze

i nie mają nawet ubrań.


Białe pantofelki: Bellotti


Przy stoliku, tuż za nami,
Zsunąwszy zamszowe pantofelki,
Stopki w białej pończoszce
Starannie chronione od podłogi serwetką,
Uprawia konwersację:

Connaissez-vous Ostende?

Rechocząca włoska dama, po drugiej stronie restauracji
Odpowiada raczej wyniośle,
Lecz ja czekam cierpliwie,
By zobaczyć, jak Celestine znów wstąpi w pantofelki.
Wstępuje z jękiem.

EPITAFIA


Fu I


Fu I kochał wysoką chmurę i wzgórze,
Niestety zmarł od alkoholu.


Li Po


Li Po także umarł pijany,
Próbował objąć księżyc
W Żółtej Rzece.

ŻEGNAJĄC PRZYJACIELA

Niebieskawe góry na północ od murów,
Biała rzeka wijąca się wśród nich;
Tutaj musimy się rozstać
I odejść przez tysiąc mil martwej trawy.

Umysł jak płynąca biała chmura,
Zachód jak rozstanie starych towarzyszy,
Którzy ze złożonymi dłońmi kłaniają się z daleka.
Konie nasze rżą do siebie nawzajem

gdy odchodzimy.

Według Rihaku (Li Ta’i Poi)


W HOŁDZIE SEKSTUSOWI PROPERCJUSZOWI

IX

1.

Poskręcane romby zaprzestały akompaniamentu
Zżarzony wawrzyn legł w popiele
Księżyc wciąż nie chciał zejść z nieba,

Lecz słychać było czarne, złowieszcze hukanie sowy

I jedna tratwa wiezie nasze losy przez omglone jezioro do Avernu,
Żagle rozpostarte na niebieskich wodach; płakałbym po dwojgu;
Żyć będę, jeśli ona pozostanie przy życiu,

Jeśli umrze, odejdę z nią.

Wielki Zeusie ocal tę kobietę,

bo w welonie siądzie u twych stóp,
i wypowie długą listę swych trosk.

2.

Persefono i Dis, Dis zmiłuj się nad nią,
Dosyć jest już kobiet w otchłani,

całkiem pięknych kobiet:

Iope i Tyro, i Pasipae, i dziewczęta Achai,
I od Troady i z Kampanii,
Śmierć zatopiła zęby we wszystkich,

Avernus żądzą pała do nich wszystkich,

Piękność nie jest wieczna, nikt na zawsze szczęśliwy,
Powolna czy chyża, śmierć zwleka tylko przez chwilę.

3.

Światło me, światło moich oczu,

wielkiego uniknęłaś niebezpieczeństwa,

Wracaj do tańców na cześć wielkiej Diany, niosąc odpowiednie dary,
Wypełnij swój ślub nocnych czuwań,

złożony Dianie, bogini dziewic,

I mnie też spłać coś dłużna,
Dziesięć nocy z tobą, które mi obiecałaś.


Ezra Pound
Przełożył ks. Janusz A. Ihnatowicz


powrót do góry

<<< powróć do spisu treści


 
        © 2006-2010 FRAZA. Layout: Jaro. Realizacja: Agencja reklamowa MG Studio